„Potrzebuję ubezpieczenia”
Nowe auto, mieszkanie, firma albo kredyt — i polisy jeszcze nie masz. Powiedz, co chcesz chronić; ja podpowiem, od czego zacząć i czego naprawdę potrzebujesz, a czego nie.
Porozmawiajmy o tymI będę przy Tobie, gdy będzie potrzebne
Dla firm opieram ofertę na 11 towarzystwach partnerskich, a łącznie z polisami detalicznymi i życiowymi mam dostęp do ponad 30 towarzystw — zdalnie lub w biurze w Częstochowie. Pierwsza rozmowa nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.
Nie musisz wiedzieć, czego dokładnie potrzebujesz. Wybierz sytuację, która brzmi jak Twoja — resztę rozłożymy razem na spokojnie.
Nowe auto, mieszkanie, firma albo kredyt — i polisy jeszcze nie masz. Powiedz, co chcesz chronić; ja podpowiem, od czego zacząć i czego naprawdę potrzebujesz, a czego nie.
Porozmawiajmy o tymPolisa leży w szufladzie i nie wiesz, co tak naprawdę obejmuje. Mogę ją z Tobą przejść — to bezpłatny przegląd. W około 30% przypadków kończy się: „nie ruszamy”.
Umówmy bezpłatny przeglądStało się i jest stres. Zadzwoń — wytłumaczę procedurę towarzystwa, pomogę z dokumentami i terminami. Pomagam także wtedy, gdy polisę kupiłeś gdzie indziej. A jeśli chcesz działać od razu samodzielnie — znajdziesz tu telefony i linki do zgłoszenia szkody we wszystkich towarzystwach.
Zadzwoń teraz: 512 866 123OC działalności, D&O dla zarządu, Cyber, polisy karno-skarbowe, transport. To moja główna specjalizacja od lat — wiem, jak wygląda ryzyko w MŚP.
Porozmawiajmy o firmie Wolisz od razu poczytać? Ubezpieczenia dla firm → · Ubezpieczenia medyczne →Skąd są moi klienci? Osoby prywatne — głównie z Częstochowy i okolic: Lublińca, Kłobucka, Myszkowa, Zawiercia. Firmy produkcyjne, handlowe, budowlane i z polisami karno-skarbowymi — z całej Polski. Większość spraw prowadzę zdalnie: e-mail, podpis elektroniczny, video-konsultacja.
Po prostu się odezwij — podpowiem, od czego zacząć. Zadzwoń, jeśli wolisz teraz, albo zostaw numer, a oddzwonię w ciągu 24 h.
Ubezpieczenie kupuje się raz i odkłada do szuflady. To zupełnie naturalne — nikt nie czyta OWU dla przyjemności. Problem w tym, że szczegóły zaczynają się liczyć dopiero wtedy, gdy coś się wydarzy.
Ogólne Warunki Ubezpieczenia to często 50+ stron prawniczego języka. Nikt nie pamięta ich na pamięć — i nie musi. Wystarczy, żeby ktoś raz przeszedł przez wyłączenia razem z Tobą, zanim będą potrzebne.
Wartość majątku i profil ryzyka zmieniają się co roku — to nie błąd, tak po prostu jest. Polisa odnawiana automatycznie, bez przeglądu po kilku latach zwyczajnie przestaje pasować do realiów.
Kupując polisę przez porównywarkę, przy szkodzie dzwonisz do call center i sam ogarniasz formalności. Nic w tym złego — ale łatwiej, gdy ktoś zna procedurę i przejdzie ją z Tobą.
To nie znaczy, że ubezpieczenia są pułapką. Znaczy tylko, że warto mieć obok kogoś, kto przejdzie przez szczegóły razem z Tobą. Poniżej widać, gdzie realnie jest różnica.
Nie musisz tego rozstrzygać dzisiaj. Najprostszy pierwszy krok to krótka rozmowa — opowiesz o swojej sytuacji, a ja powiem, czy w ogóle jest sens cokolwiek zmieniać.
Masz już polisę? Mogę ją z Tobą bezpłatnie przejść — bez presji na zmianę.
Założyciel BRD Ubezpieczenia. Osoba, która prowadzi Cię przez cały proces — od pierwszej rozmowy po pomoc przy szkodzie.
Zanim wszedłem do branży ubezpieczeniowej, od 1998 roku prowadziłem własne firmy: spółkę cywilną z wentylacją mechaniczną, klimatyzacją i ogrzewaniem (od 1998 r.), później spółkę z o.o. w branży budowlanej (od 2001 r.). To 28 lat w biznesie dało mi perspektywę, której nie ma większość agentów: wiem, jak wygląda przepływ gotówki w MŚP, presja na marże, kontrola US i ZUS oraz ryzyko prawne. Tę wiedzę wkładam w każdą rekomendację dla klienta firmowego.
W 2010 roku założyłem BRD Ubezpieczenia — multiagencję z biurem obecnie przy ul. Św. Rocha 112 w Częstochowie. To 16 lat w ubezpieczeniach: dla firm pracuję z 11 towarzystwami partnerskimi, a łącznie z ofertą detaliczną mam dostęp do ponad 30 towarzystw. Zbudowałem agencję świadomie: nie działam w pojedynkę — za obsługą stoi zaplecze biura, procedury i porównania BRD. Ja pozostaję osobą, która prowadzi Cię przez ten proces.
Wielu moich klientów z 2010 roku jest ze mną do dziś — niektórzy wracają już z dorosłymi dziećmi. Ta ciągłość to nie slogan; to powód, dla którego ludzie zostają. Poznaj całą historię — /o-mnie →
Agent nie reprezentuje formalnie klienta przed towarzystwem, ale wspieram, doradzam i tłumaczę procedurę — od zgłoszenia po decyzję likwidatora.
Multiagencja nie znaczy „każda oferta z rynku”. Dla każdej sytuacji wybieram towarzystwo, które naprawdę pasuje — nie to, które płaci najwięcej.
Wspólny przegląd istniejącej polisy. W około 30% przypadków kończy się wprost: „Twoja polisa jest OK, nie ruszamy”.
Jeśli Twoja obecna polisa jest dobra — powiem to wprost. Stracę pojedynczą sprzedaż, ale zyskam zaufanie na lata. To się opłaca obu stronom.
Bez niespodzianek i bez drobnego druku. Tak wygląda droga od pierwszego telefonu do spokojnej, dopasowanej polisy.
15–30 minut, bez zobowiązań. Opowiadasz o swojej sytuacji, ja słucham i zadaję pytania. Telefonicznie, przez video albo w biurze — jak Ci wygodniej.
Jeśli jest co dobierać, porównuję oferty wielu towarzystw i pokazuję 2–3 realne warianty z różnicami w zakresie i cenie. Decyzja zawsze należy do Ciebie.
Gdy coś się stanie, dzwonisz najpierw do mnie. Tłumaczę procedurę, pomagam z dokumentami i jestem po Twojej stronie w kontakcie z towarzystwem.
Raz w roku sprawdzamy, czy suma nadąża za majątkiem i czy na rynku nie pojawiła się lepsza oferta. Bez tego polisa po latach przestaje pasować.
Mogę ją z Tobą przejść punkt po punkcie — bezpłatny przegląd, prostym językiem: sumy ubezpieczenia, zakres, wyłączenia, klauzule, dopasowanie do realnego ryzyka. Trwa około 25 minut.
„Twoja polisa jest OK — nie ruszamy.”
W około jednej trzeciej audytów kończy się właśnie tak. To propozycja, nie warunek rozmowy — jeśli polisy nie masz albo wolisz po prostu pogadać, to też w porządku.
Zostaw numer — oddzwonię w ciągu 24 h. Pierwsza rozmowa to 15–30 minut, bez zobowiązań i bez presji. Sprawdzimy, czy w ogóle jest sens cokolwiek zmieniać.
Konkretne sytuacje pokazują więcej niż obietnice. Poniżej trzy z mojej praktyki — kliknij, by rozwinąć pełną historię.
W skrócieKlient odziedziczył po poprzednim agencie polisę, w której kilka budynków zakładu figurowało jako niepalne — choć faktyczna konstrukcja była zupełnie inna. Audyt + aktualizacja polisy z realnymi parametrami. Dwa lata później doszło do pożaru. Towarzystwo wypłaciło pełne odszkodowanie, bo polisa odpowiadała stanowi faktycznemu.
Do biura zgłosił się właściciel zakładu obróbki metalowej. Firma od kilku lat była ubezpieczona za pośrednictwem innego agenta, a jej budynki — kilka obiektów o różnej konstrukcji i z różnych materiałów — figurowały na polisie jako grupa budynków niepalnych. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało w porządku: polisa obowiązywała, składka była opłacana, klient był przekonany, że majątek jest należycie chroniony.
Po przejęciu obsługi zrobiliśmy szczegółową analizę historii ubezpieczenia oraz wizję lokalną obiektów. Wynik audytu był jednoznaczny: konstrukcja poszczególnych budynków znacząco się od siebie różniła, a część z nich — zgodnie z definicjami stosowanymi przez towarzystwa — w żadnym razie nie kwalifikowała się jako niepalna. To nie była drobna nieścisłość. Błędna klasyfikacja konstrukcji oznacza zupełnie inne ryzyko, a w praktyce — realne zagrożenie, że w razie szkody towarzystwo odmówi wypłaty lub znacząco ją obniży.
Klient otrzymał polisę, która faktycznie chroni jego majątek — nie taką, która jedynie wygląda jak ochrona, dopóki nie dojdzie do szkody.
Ogień uszkodził jedną z hal produkcyjnych oraz przylegający do niej budynek pomocniczy. Dla firmy produkcyjnej taka sytuacja to nie tylko zniszczenia materialne, ale też przestój, ryzyko utraty kontraktów i zachwianie płynności.
Polisa była uprzednio prawidłowo skonstruowana, zgodna z OWU, a klient spełniał wymogi przepisów przeciwpożarowych — towarzystwo nie miało podstaw do kwestionowania szkody. Wypłata: blisko 400 000 zł, co pozwoliło odbudować obiekty i wznowić produkcję. Firma zachowała ciągłość działania i zaufanie kontrahentów.
Wniosek: polisa to nie dokument, który podpisuje się raz i odkłada do segregatora. Musi odzwierciedlać faktyczny stan przedsiębiorstwa. Rolą agenta nie jest sprzedać polisę — tylko sprawdzić, czy polisa rzeczywiście zadziała w dniu szkody.
W skrócieZakład miał polisę zawartą wyłącznie po to, żeby spełnić wymogi banku finansującego — ryzyka nazwane, minimalny koszt. Po analizie procesów i sposobu składowania zarekomendowaliśmy rozszerzenie ochrony do zakresu all risk. Cztery lata później wózek widłowy zahaczył o paletę — efekt domina, setki słoików w gruzach. Standardowa polisa bankowa nie pokryłaby nic.
Klient prowadzi zakład przetwórstwa owocowo-warzywnego z rozbudowanymi magazynami wysokiego składowania. Gdy rozpoczynaliśmy współpracę, firma miała polisę zawartą wyłącznie dla banku finansującego: zakres ograniczony do tzw. ryzyk nazwanych (pożar, powódź, zalanie, przepięcia), koszt na minimalnym poziomie. Dla banku wystarczające — z perspektywy realnego bezpieczeństwa firmy zdecydowanie nie.
Pierwsze spotkanie i omówienie procesów produkcyjnych oraz sposobu składowania ujawniły skalę ryzyk, których klient wcześniej nie brał pod uwagę: praca wózków widłowych, intensywny ruch na magazynie, paletyzacja słoików, manipulacja produktem gotowym. To wszystko zdarzenia, których „ryzyka nazwane" w ogóle nie obejmują.
Zaproponowaliśmy rozszerzenie polisy o zakres all risk na budynki i środki obrotowe. W tym wariancie ubezpieczenie obejmuje wszystkie zdarzenia, które nie zostały wyraźnie wyłączone w umowie — nie tylko te z zamkniętej listy. Klient zaakceptował propozycję i przez cztery lata polisa funkcjonowała „w tle".
Pracownik manewrujący wózkiem widłowym przypadkowo zahaczył o paletę. Efekt domina był błyskawiczny — kolejne palety zaczęły się przewracać, a wraz z nimi setki słoików z gotowym produktem. Magazyn w kilka sekund zamienił się w halę pełną zniszczonego towaru. To nie była powódź ani pożar — w ramach standardowej polisy bankowej klient nie otrzymałby ani złotówki.
Klient nie poniósł strat finansowych, które w innym wariancie obciążyłyby firmę w całości — a samo posprzątanie i utylizacja stanowiły znaczącą część szkody.
Wniosek: polisa zawarta „pod bank" to polisa zawarta dla banku — nie dla firmy. Realne bezpieczeństwo zaczyna się tam, gdzie zakres ochrony odpowiada faktycznym ryzykom działalności, a nie minimum formalnym.
W skrócieKlient rozliczał VAT zgodnie z interpretacją otrzymaną w urzędzie skarbowym — stawka 8% przez dwa lata. Po kontroli US zmienił zdanie: dopłata różnicy do 23% + odsetki + grzywna karnoskarbowa. Łączne potencjalne obciążenie firmy: 1,6–1,7 mln zł. Wcześniej dobrana polisa ochrony prawno-podatkowej pokryła reprezentację przez Instytut Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy oraz grzywny.
Klient prowadzi firmę budowlaną realizującą szeroki zakres prac — od inwestycji mieszkaniowych przez obiekty użyteczności publicznej po wykończenia i modernizacje. Codzienność branży: nie tylko wyzwania techniczne i organizacyjne, ale i gąszcz przepisów podatkowych — szczególnie w obszarze stawki VAT.
Przed startem większych kontraktów klient udał się do urzędu skarbowego, żeby ustalić właściwą stawkę VAT. Po rozmowach z urzędnikami i analizie ówczesnych interpretacji uzgodniono stawkę 8% (preferencyjną dla budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym). Klient rozliczał się tak przez kolejne dwa lata, prowadząc księgowość transparentnie i terminowo.
Po blisko dwóch latach US wszczął kontrolę i… zmienił zdanie. Stwierdzono, że wcześniejsza interpretacja była błędna, a właściwa stawka to 23%. Decyzja jednoznaczna: dopłacić różnicę za cały okres, z odsetkami i ewentualnymi sankcjami karnoskarbowymi.
| Pozycja | Kwota |
|---|---|
| Obrót netto rozliczany stawką 8% (2 lata) | 8 000 000 zł |
| VAT zapłacony przy stawce 8% | 640 000 zł |
| VAT należny przy stawce 23% | 1 840 000 zł |
| Różnica VAT do dopłaty | 1 200 000 zł |
| Odsetki za zwłokę (~14,5% rocznie) | ok. 350 000 zł |
| Grzywna karnoskarbowa | 60–100 tys. zł |
| Łączne potencjalne obciążenie | 1,6–1,7 mln zł |
Dla średniej firmy budowlanej kwota tego rzędu to realne zagrożenie utratą płynności, problemy z regulowaniem zobowiązań wobec podwykonawców, pracowników i dostawców — w skrajnym scenariuszu zawieszenie działalności.
Na etapie układania programu ubezpieczeniowego zwróciliśmy uwagę na jeden z najbardziej niedocenianych obszarów ryzyka w działalności gospodarczej — ryzyko podatkowe i prawne. Wbrew powszechnemu przekonaniu, dobre rozliczanie firmy nie chroni przed skutkami zmieniających się interpretacji, kontroli czy decyzji organów. Klient początkowo traktował tę propozycję jako „dodatek". Po rozmowie zdecydował się na rozszerzenie ochrony.
Gdy tylko pojawiły się pierwsze sygnały kwestionowania rozliczeń, uruchomiliśmy procedurę zgłoszenia. Polisa zapewniła profesjonalną reprezentację przed urzędem skarbowym przez Instytut Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy — jedną z najbardziej uznanych instytucji doradztwa podatkowego w Polsce. Klient nie musiał szukać prawników na własną rękę i mógł skupić się na prowadzeniu firmy.
Polisa pokryła:
Firma, która stanęła w obliczu kryzysu realnie zagrażającego płynności, kontynuowała działalność, regulowała zobowiązania i realizowała bieżące kontrakty — bez paraliżującego ciosu w budżet i bez konieczności samodzielnego mierzenia się z aparatem skarbowym.
Wniosek: działanie zgodne z przepisami i w dobrej wierze nie chroni przed konsekwencjami zmiany stanowiska urzędu. Interpretacje podatkowe potrafią ewoluować, a ich skutki finansowe spadają na firmę — nie na urzędnika, który udzielił wskazówki. Dobrze zaprojektowany program ubezpieczeniowy to nie tylko ochrona przed pożarem czy zalaniem, ale też tarcza przed ryzykami, których przedsiębiorca nie jest w stanie kontrolować.
Powyższe historie są oparte na realnych sytuacjach z mojej praktyki. Szczegóły i dane zmieniono tak, aby chronić prywatność klientów (zgodnie z RODO). Więcej rozwiniętych historii znajdziesz na blogu.
Licencję agenta ubezpieczeniowego nr 11255735/A możesz w każdej chwili sprawdzić w publicznym rejestrze KNF — rpu.knf.gov.pl.
Opowiedz mi o niej — zobaczymy, co da się zrobić. Bez zobowiązań i bez presji: zadzwoń albo zostaw numer, oddzwonię w ciągu 24 h.
Dwanaście obszarów ubezpieczeń — od podstawowego OC po D&O dla zarządów. Każda podstrona to pełen zakres, przykłady i FAQ.
Nie wiesz, która kategoria jest dla Ciebie? Zobacz też NNW indywidualne i rodzinne → albo po prostu zadzwoń — podpowiem.
Uczciwe odpowiedzi na pytania, które klienci zadają przy pierwszej rozmowie — bez korpojęzyka.
Zostaw numer — oddzwonię w ciągu 24 h. Pierwsza rozmowa to 15–30 minut, bez zobowiązań. Jeśli z Twojej sytuacji wynika sensowna polisa, porównam 2–3 warianty. Jeśli nie — powiem to wprost.